Gaz ziemny a polski miks energetyczny

Ten temat był wałkowany tysiące razy, ale widocznie nie dostatecznie mocno, ponieważ prezesi, dyrektorzy i inne bufony ze spółek energetycznych dalej roją sobie, że gaz ziemny w przyszłości ma być istotnym składnikiem polskiego miksu energetycznego.
Otóż nie może nim być. Co więcej, w polskim miksie energetycznym nie ma na gaz ziemny miejsca. Są ku temu cztery główne powody:
1. W Polsce nie ma istotnych, konwencjonalnych pokładów tego surowca. Możliwe jest jedynie wydobycie go przez fracking, który prowadzi do kompletnej dewastacji środowiska naturalnego i zatrucia wody wykorzystywanymi w nim chemikaliami, na przykład wysoce rakotwórczy chlorobenzen. Innymi zagrożeniami, związanymi z zatruciem środowiska benzenem są wady rozwojowe, dotykające nienarodzonych i astma.[1]
2. Gaz jest koszmarnie drogi. Obecnie wytworzenie kilowatogodziny energii elektrycznej przy polskich cenach to koszt około 18gr za sam gaz (biorąc pod uwagę koszt gazu dla odbiorców przemysłowych, równy 20€/MWh(t), czyli, jako że sprawność elektrowni gazowej w praktyce nie przekroczy 50%, jest to 40€/MWh(e))[2]. Jako że gaz będzie w dającej się przewidzieć przyszłości tylko drożał (chociażby dlatego, że Niemcy i Belgia chcą zastąpić nim elektrownie jądrowe), to możemy się spodziewać, że ta cena ostatecznie wzrośnie do 30-40gr/kWhe. Nas na tak drogi prąd zwyczajnie nie stać. Dla porównania koszt paliwa jądrowego to około 2gr/kWh(e). Oznacza to, że w cenie stworzenia strategicznego, półrocznego zapasu gazu można otrzymać paliwo jądrowe na 9 lat, na 15-20, jeżeli gaz rzeczywiście tak zdrożeje. Dochodzi do tego fakt względnej łatwości przechowywania i transportu tego paliwa. Oznacza to, że energia jądrowa, w przeciwieństwie do gazu, faktycznie może zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne.
3. Metan, stanowiący podstawowy składnik gazu ziemnego, jest gazem cieplarnianym trzydziestokrotnie silniejszym niż dwutlenek węgla. Biorąc pod uwagę fakt, iż około 3% gazu wycieka przy transporcie i wydobyciu a emisyjność gazu pod względem CO₂ to wciąż 60% emisyjności spalania węgla, prosta arytmetyka wskazuje na niemalże równy wkład obu źródeł energii w efekt cieplarniany. O ile rzeczywiście metan rozpada się w atmosferze szybciej niż dwutlenek węgla, o tyle my musimy ograniczyć emisje prędzej niż później, gdyż już teraz są one kłopotliwe. Poza tym pamiętajmy, że antropogeniczne ocieplanie się klimatu powoduje coraz dłuższe i ostrzejsze okresy mrozu w Europie i Ameryce Północnej, co dodatkowo tylko nakręca zużycie paliw kopalnych, i podwyższa ich ceny.
4. Rozbudowa infrastruktury gazowej i uzupełnianie jego strategicznych zapasów na większą skalę, kosztowałaby na przestrzeni lat miliardy, jak nie dziesiątki miliardów złotych, które to można przeznaczyć na przykład na dofinansowanie budownictwa energooszczędnego czy też stosowania pomp ciepła. Poza tym… Gaz ziemny nie ma przyszłości. Energetyka jądrowa stymuluje rozwój nowoczesnego przemysłu, daje dobrze płatne zatrudnienie na wysoce produktywnych miejscach pracy i daje wkład do powiązanych z nią badań naukowych, na przykład nad nowymi materiałami (chociażby teraz na świecie w ponad trzydziestu ośrodkach pracuje się nad stopami, z których można by wytworzyć obudowę i rdzeń reaktora superkrytycznego, IV-generacyjnego następcy reaktorów PWR i BWR, nazwanego tak od faktu iż wytwarza parę superkrytyczą, pozwalającą na efektywniejszą produkcję energii elektrycznej, gdzie materiały o wymaganej odporności na skrajne warunki pracy przydałyby się chociażby w inżynierii kosmicznej czy radiochemicznej). Gaz tylko się pali. Czasem wybuchnie.
Na gruncie powyższych faktów widać, iż, jak na wstępie wspomniałem, na gaz ziemny w polskim miksie energetycznym miejsca nie ma a najsensowniejszym miksem energetycznym dla Polski jest energia jądrowa, którą w skali 1:1 należy zastąpić obecnie używane moce węglowe, wspierana elektrowniami szczytowo-pompowymi i prosumenckimi instalacjami solarnymi, które jednak powinny być podłączone do sieci w sposób inteligentny, sterowalny, tak by nie wpływać negatywnie na jej stabilność i nie generować tym samym kosztów systemowych dla jej użytkowników.
Na koniec dodam tylko, iż jako że metan jest lżejszy od powietrza, to te wszystkie bufony od gazu ziemnego mogłyby się nim napompować i odlecieć w siną dal, by na zawsze zniknąć mi z oczu.